Obudził mnie jego cichy głos.
-Em jesteśmy na miejscu, wstawaj chyba, że chcesz żebym cię zaniósł - zobaczyłam nad sobą świdrujące mnie oczy -Już wstaję... - nie pozwolił mi dokończyć zdania, tylko zaspaną wziął mnie na ręce i przeniósł przez próg domu.
-Ok, ok poradzę sobie sama - wypuścił mnie z objęć i już trzeźwiejszym umysłem podążałam w kierunku w którym prowadził mnie właściciel mieszkania
- Zapraszam do środka, madmoiselle
Weszłam do białego przedpokoju w którym białe było prawie wszystko.
-Jak dwójka facetów może utrzymać taki porządek?
Chłopak wzruszył tylko ramionami, ale wyglądał na usatysfakcjonowanego pochwałą. Zaprowadził mnie w głąb mieszkania, gdzie rozskrzydlało się na kuchnie oraz dwie pary drzwi prowadzące zapewne do sypialni.
Weszliśmy do kuchni, pomalowanej na odcień starego złota
-Siadaj wskazał mi duże krzesło, tak niesamowicie wygodne, że zasługiwało na miano fotela - czego się napijesz?
-Herbatę poproszę
-Tak myślałem, już wstawiam wodę
Mario rządzący w kuchni wyglądał naprawdę bardzo zabawnie. Poruszał się płynnie w obie strony, raz żeby wyjąć szklankę z szafki, innym razem w poszukiwaniu kawy. Gdy wlewał wodę do elektrycznego czajnika odwrócił się w moją stronę i przyłapał na obserwowaniu go
-Śledzisz mnie? - zapytał i podniósł lewą brew
- Nie, coś ty - zaśmiałam się
-No to o co chodzi?
-Zabawnie wyglądasz w kuchni
-To znaczy?
-Jesteś zbyt męski, żeby przebywać w takim miejscu - wypaliłam zanim zdążyłam się zastanowić
-W takim razie musisz się przyzwyczaić, bo kuchnia, po pracy to moje ulubione miejsce
-Potrafisz gotować? - szczerze się zdziwiłam
-Oczywiście, wszystko co chcesz. Właśnie, gdzie moje maniery. Na pewno zgłodniałaś. Na co masz ochotę?
- Jeśli nie sprawi ci to kłopotu
- Najmniejszego
-Nie będę zbyt wymagająca. Zrobisz mi kanapkę z serem?
-Tylko tyle? Nie wolisz czegoś bardziej wyszukanego?
- Kanapka mi wystarczy
Obserwowałam jak tym razem podchodzi do lodówki i wyciąga produkty potrzebne do przygotowania posiłku.
Stanął przy mnie i delikatnie smarował chleb masłem
- Dodam ci jeszcze sałaty ok?
- Ok
Zamknęłam oczy i leniwie odpływałam kiedy nagle mnie olśniło co tutaj robię
- Ja pierdole! - niemal krzyknęłam. Mario podskoczył jak oparzony
-Co się stało?
- Miri i Reus
- Już się przestraszyłem, że to coś poważnego
-Bo to jest poważne, kurewsko
-Ochłoń i nie przeklinaj tak.
- Jak mam się uspokoić? Poszła z facetem do łóżka po niecałym dniu znajomości. Ona nigdy się tak nie zachowuje
-Nie chcę nic mówić, ale ty nie jesteś lepsza. Wsiadłaś z obcym facetem do taksówki i zasnęłaś w jego ramionach. A gdyby tak coś strzeliło mu do głowy i wywiózłby cię nie wiadomo gdzie?
-Ale ty jesteś zabawny. Ja mówię serio. Nie wierzę, że ona to zrobiła
-Jest młoda i dorosła, jej sprawa. Nie powinnaś się tym tak przejmować. A teraz przymknij się i zjedz kanapkę - podsunął mi sandwicha wraz z parującym kubkiem herbaty i podsunął cukier
-Dzięki, nie słodzę
- Naprawdę, nie musisz się odchudzać
- Nie słodzę, bo nie lubię
-A to już co innego, dziwne, ale niech ci będzie. Może chcesz chociaż jakiegoś pomidora na tę kanapkę?
- A pomidorka to poproszę, z chęcią
Rzucił mi dwa plasterki na talerz i zasiadł przy mnie z takim samym zestawem. Jadłam powoli rozkoszując się smakiem i co raz zwalczając ziewanie. Po posiłku rozmawialiśmy jeszcze krótko, ale Mario zobaczył że padam z nóg. Odszedł od stołu i przyniósł chyba z tuzin ręczników i biały męski szlafrok
-Wiem ,że jesteś zmęczona, ale nie ma opcji żebyś taka brudna położyła się w moim łóżku - rzucił figlarnie
- Nie miałam nawet takiego zamiaru
-Przygotuję ci wodę, tylko mi tu nie zaśnij znowu
- Będę grzeczna
Wrócił po jakiś pięciu minutach
- Łazienka jest na wprost korytarza, chodź zaprowadzę cię.
Posłusznie poszłam za nim i to, co zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Cała toaleta wyłożona była różowymi kafelkami w kwiaty, w kolorze fuksji. Zasłony prysznica miały kolor podobnej barwy, a wszystkie inne sprzęty raziły nieskazitelną bielą, podobnie jak przedpokój.
-Bardzo gustowny kolorek- zaśmiałam się cicho nie chcąc go urazić
- A to. Zdążyłem się przyzwyczaić. To Reus wybierał kolor. Przeczytał gdzieś, że to sprzyja namiętności
- Biorąc pod uwagę, że mieszkacie razem to zabrzmiało bardzo dziwnie
- Czasami bierzemy wspólne kąpiele - ujrzał moje przerażenie w oczach - Tylko żartowałem
- W każdym razie całkiem romantyczny kolorek - rozglądałam się po wnętrzu i nagle zauważyłam, że po wannie wypełnionej wodą unosiły się suche płatki róż, a z miejsca unosił niesamowity zapach. Obok leżała sterta ręczników, którą wcześniej trzymał Mario. Podeszłam bliżej i zapytałam
-To dla mnie? - chłopak trochę się zawstydził
-Pomyślałem, że będzie Ci miło- powiedział z zażenowaniem
-Wielkie dzięki- powiedziałam sennie i pocałowałam go w policzek
-Ruszysz się sama czy ja mam pomóc ci się rozebrać
-Dam sobie radę, sama - wystawiłam język w jego stronę
-Tylko nie zamykaj drzwi- powiedział przy wyjściu - nie zdążę cię wyłowić jeśli zaśniesz
-Nie ma mowy, jeszcze będziesz podglądał
-I tak już wszystko widziałem, dzisiaj rano
Chwyciłam za pierwszy ręcznik z brzegu, ale już zdążył zniknąć za drzwiami
********
Siedziałam w wannie zawodników BVB. To wszystko było jak sen. Jeden dzień diametralnie zmienił moje życie jak w kalejdoskopie. Wszystko byłoby w zupełnym porządku, gdyby nie to, że moja najlepsza przyjaciółka przespała się z facetem który mi się podobał. Co ja mam teraz z tym wszystkim zrobić?
Przez ostatnią godzinę musiałam ukrywać przed Mario moją złość, zresztą dosyć nieudolnie. Chyba jestem zbyt zmęczona, żeby dzisiaj o tym myśleć, więc pomyślę o tym jutro.
Położyłam głowę na zimnym zagłówku wanny tworzącym kontrast z gorącą wodą i relaksowałam się ukajając zmysły.
Po wieczności wyszłam z wanny, wytarłam się starannie ręcznikiem i żeby nie stracić odpowiedniej temperatury ciała, szybko nakryłam się szlafrokiem. Pachniał świeżym praniem, płynem do płukania (jak w każdym porządnym, niemieckim domu) oraz męskimi perfumami, ten zapach wydał mi się dziwnie znajomy. Ten sam czułam dziś po przebudzeniu w taksówce, podczas spaceru parkiem, a także po wczorajszej kąpieli w fontannie wymieszany lekko z alkoholem, ale ten sam.
Po omacku skierowałam się do sypialni Reusa, uchyliłam drzwi, gdzie Mario zmieniał pościel
-Wykąpana?
- Jak widać. Przyszłam powiedzieć Ci dobranoc
- Tobie również dobranoc - nachylił się i pocałował mnie w czoło - a tak przy okazji to chyba zamknę się w nocy na klucz żebyś mi nie wchodziła do pokoju jak przed chwilą
- Zamknij jeszcze drzwi od łazienki, bo nie wiem czy zdołam się opanować przed takim widokiem
- Dzięki za radę, na pewno tak zrobię - puścił mi oko
- Dobranoc Mario
-Dobranoc Em
Po drodze do swojego pokoju słyszałam jeszcze jak przekręca klucz w drzwiach i odkręca kurek. Nagle uświadomiłam sobie że nie mam w czym spać, ale gdy weszłam do pokoju leżał na łóżku T-shirt i para czarnych dresów na pewno należąca do Mario, gdyż moje wielkie udziska mieściły się w niej bez problemu. W spodnie Reusa nie weszłabym nawet jedną nogą. Z taką właśnie refleksją zapadłam w długi i głęboki sen, przysłuchując się odgłosom wody, dochodzącym z łazienki.