sobota, 16 marca 2013

Dortmundzka muffin'iarnia

 
Dortmund przywitał nas wspaniałą, słoneczną pogodą. W Polsce padało przez cały tydzień więc taki rozwój wypadków bardzo nas satysfakcjonował. Przed chwilą opuściłyśmy autokar którym dotłukłyśmy się aż z Gdańska. Zmęczone i nieświeże po podróży ale w doskonałych humorach.

-Miri - zawołałam - potrzymaj mi torebkę, muszę poprawić fryzurę

Wyjęłam z kieszeni spodni spinkę i wpięłam ją sobie we włosy. Poczułam na sobie niezbyt dyskretny wzrok wysokiego blondyna. Odebrałam Miri moją torebkę i posłałam przystojniakowi słodki uśmiech. Gdy przechodziłyśmy obok niego jeszcze odprowadzał nas wzrokiem.

- Nie ma co, jeszcze nie zdążyłyśmy poznać miasta a ty już przyciągasz facetów niczym lep muchy
-To nie moja wina, sama widziałaś że się gapił - powędrowałam tęsknym spojrzeniem i roześmiałam się
- Ale widzę,
że tobie absolutnie to nie przeszkadza
-Czemu miałoby przeszkadzać? I co ty jesteś w takim humorze? Jesteśmy w Dortmundzie! Przed nami tydzień boskich melanży, wiosna w pełni, po prostu fantazja.
Opuściłyśmy halę dworca i udałyśmy się do centrum miasta ciągnąc za sobą swoje niesamowicie obładowane walizki. Skwar sączył się z nieba na szczęście do hotelu nie było daleko.

Gdy dotarłyśmy na miejsce zarejstrowałyśmy się w recepcji i czym prędzej wbiegłyśmy na górę do naszego pokoju aby odświeży
ć się po podróży.

-Zajmuję łazienkę pierwsza - rzuciła Miri
- Dobra, niech Ci będzie, ale nie siedź tam za długo, bo spleśnieję od tego brudu który mam na sobie
-Ta informacja nie była mi szczególnie potrzebna do życia, ale ok, będę się streszczać

Usiadłam przed lustrem i zaczęłam rozczesywać moje długie blond włosy, nucąc pod nosem wesołą melodię. Nagle zapukał ktoś do drzwi
-Proszę - zawołałam
- Dzie
ń dobry, chciałem zapytać czy czegoś paniom nie potrzeba
Chłopak - marzenie stał w drzwiach mojego pokoju. Pomyślałam że to chyba jednak prawda iż od 80 procent Niemców nie da się odciągnąć wzroku.
-Dziękuj
ę wszystko mamy, ale jeśli będziemy czegoś potrzebować na pewno się do pana zwrócę - odpowiedziałam moim płynnym niemieckim
- Proszę się do mnie zwracać bezpośrednio, będę do pani dyspozycji, nazywam się Klaas
-Zapamiętam Klaas
-Miłego dnia
-Nawzajem mił
ej pracy!


Kiedy drzwi się zamknęły w drzwiach prowadzących do łazienki pojawiła się Miri
-Emmanuelle, twoja kolej, tylko się tam nie utop

Weszłam szybciutko pod prysznic i jak zwykle zaczęłam śpiewa
ć wszystko co przyjdzie mi do głowy przechodząc płynnie z jednej do drugiej piosenki. Umyłam starannie włosy i nałożyłam odżywkę, w międzyczasie spłukałam pianę ze skóry. Ze szczoteczką do zębów w ustach wyszłam z pokoju owinięta ręcznikiem


- Jusz jesztesz gotofa?
-Ruszaj się bo nie wyjdziemy do wieczora.

Chwyciłam moją letnią błękitną sukienkę i sznurowane sandały. Wyplułam zawartoś
ć ust do umywalki, poprawiłam włosy jeszcze całkiem wilgotne. Trochę tuszu i błyszczyka i mogłyśmy podbijać Dortmund.
 



                                      *******

- Tak oczywiście, na pewno zadzwonię, będziemy w kontakcie

Pomachałam do nowo poznanego chłopaka i szybkim krokiem skierowałam się do mojego hotelu w którym już czekała na mnie Miri.

- Em, gdzie ty się do cholery podziewałaś
?
- Byłam na lodach z Tonim
-I jak było?
-Całkiem do rzeczy, ale gorzej było go spławi
ć, wcisnął mi na odchodnym numer telefonu - pomachałam przed nią niebieską wizytówką
- Lepiej się przygotuj na więcej prostuj włosy bo wychodzimy za pół godziny
-Obczaiłaś jakiś club z Christiano?
- Zmył się zaraz po tym jak uciekłaś z Tonim i kazałaś zrobi
ć nam zdjęcie
- Bywa i tak, nie wydawał się ciekawy także dużo nie straciłaś. I też taki nie w twoi stylu. Wolałabyś Roberta Lewandowskiego
-Odezwała się ta która nie poluje na Reusa, słyszałam Cię dzisiaj pod prysznicem
- Podobało ci się? To taka moja mała interpretacja naszego spotkania
-Dobrze jest marzy
ć. Zostało 27 minut
-Już idę, chwileczkę
 

                                      *******

Dortmund nocą kipiał życiem prawie tak samo jak za dnia. Ciepłe powietrze owiewało ciała lekkimi podmuchami. Zmieniły
śmy stroje aby wpasowywała się bardziej w klimat nocy. Zostałam przy swoich sandałach na koturnie ale górę zmieniłam na czarną, krótką sukieneczkę. Miri na czerwoną spódnicę midi i biały top plus złote sandałki. Moje złote kolczyki pobłyskiwały w świetle reflektorów. Gdy weszłyśmy do klubu oczy wszystkich zwróciły się na nas.
Zobaczyłam wolny stolik w kącie nieopodal parkietu

-Miri zajmuj stolik
, a ja idę zarwać barmana na niemiecki
-Zostawiasz mnie samą? Zwariowałaś?
-Nic ci nie będzie, zapoznaj się z kolegami - spojrzałam do tyłu na grupkę facetów którzy do nas machali.
- Idę do baru co ci wzią
ść?
- To co zwykle

Skierowałam się w stronę milutkiego barmana i poprosiłam o dwa San Franciso

-Może wolałabyś Los Angeles?
- Z tobą nawet Sacramento
- Biorę cię za słowo

Wyciągnęłam gotówkę, lecz on stanowczym ruchem zaprzeczył

- Na koszt firmy
-Miło z twojej strony. Jak ci na imię?
- Joachim.
-Twoje zdrowie

Nie zdążyłam dobrze usią
ść
gdy zobczyłam, że do naszego stolika zbliża się dwóch 'znajomych' facetów.

- O kurwa - wymsknęło mi się i w jednej chwili otrząsnęłam się z szoku.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz